rowery PRL

Kultowe polskie rowery PRL

Pamiętasz czerwonego lub seledynowego składaka, który stał przytwierdzony łańcuchem do kraty sklepowej? Wigry to był rower, który każdy w PRL znał, nawet jeśli nigdy na nim nie jeździł. Dla jednych – marzenie komunijne, dla innych – ratunek w czasach, gdy auto było luksusem. Dzisiaj możesz pomyśleć: gdzie się podziały te legendarne polskie rowery? Czy Romet jeszcze istnieje? Odpowiedzi mogą Cię zaskoczyć.

Wigry 3 – król polskich blokowisk

Wigry to prawdziwa ikona lat 70. i 80. XX wieku. Produkowany od 1975 roku przez bydgoskie Zakłady Rowerowe Romet, szybko zdominował polskie osiedla. Składany rower na 20-calowych kołach doskonale sprawdzał się w ciasnych blokowych realiach – złożony zmieścił się w wąskiej piwnicy, na balkonie, a nawet w Maluchu na drogę nad morze.

Mechanizm składania był prosty: przekręć dźwignię o 90 stopni, wysuń śrubę blokującą, opuść siodełko i kierownicę – gotowe. Rower zmniejszał się do rozmiarów, które pozwalały go wnieść wąskimi klatkami schodowymi trzeciego piętra. Wigry 3, najpopularniejszy model, wyposażony był w hamulec torpedo w tylnej piaście, jedno przełożenie napędu i charakterystyczny zawias w środku ramy.

Problem? Właśnie ten zawias. Po latach eksploatacji i przejażdżkach z kolegami po nierównym terenie pękał, a wielu właścicieli spawało go na stałe, rezygnując z funkcji składania. Ale mimo wad konstrukcyjnych, Wigry rządził. W szczytowych latach produkcja Rometu osiągała milion sztuk rocznie, a Wigry były absolutnym hitem.

Romet – monopolista, który się nie przetrwał

Zakłady Rowerowe Romet w Bydgoszczy to była gigantyczna machina przemysłowa. Powstała w 1949 roku, skupiała kilkanaście zakładów w Bydgoszczy, Poznaniu, Czechowicach-Dziedzicach, Jastrowiu i Kowalewie. W latach 70. produkowała prawie milion rowerów i sto tysięcy motorowerów rocznie. Polska była wtedy największym producentem rowerów w Europie. W fabrykach powstawały nie tylko Wigry, ale też Jubilaty (większe składaki na kołach 24-calowych), Gazele (damskie rowery turystyczne), Waganty, Meteory, Orkany i dziesiątki innych modeli.

Przeczytaj  Mecz stulecia - Niemcy kontra Włochy

Symbol Rometu? Pegaz podrywający się do lotu. Złośliwi mówili, że znika ze wstydu – jakość rowerów pozostawiała wiele do życzenia. Kliny hamulcowe urywały się podczas gwałtownego hamowania, śruby mocujące koła odkręcały się na gładko, a zawiasy w Wigry pękały. Mimo to każdy nastolatek marzył o rowerze z pegazem.

Transformacja ustrojowa była dla Rometu początkiem końca. W 1991 roku zakłady przekształcono w spółkę akcyjną Skarbu Państwa. Nieudany proces prywatyzacyjny doprowadził do upadłości w 1998 roku. Centralny zakład R-1 w Bydgoszczy zlikwidowano. Część zakładu R-2 w Poznaniu rozebrano, część przekazano w prywatne ręce. Pegaz przestał latać.

Nowe życie legendy

Historia mogła się skończyć na wysypiskach pełnych zardzewiałych rowerów. Ale w 1999 roku firma Arkus z Dębicy wykupiła zakłady w Jastrowiu i Kowalewie wraz z prawami do marki Romet, a także do kultowych nazw jak Wigry i Jubilat. W 2005 roku połączono trzy fabryki w Arkus & Romet Group (dziś po prostu Romet Sp. z o.o.).

Dzisiaj Romet znów produkuje rowery – około 400 tysięcy rocznie, co stanowi jedną trzecią krajowej produkcji. Firma eksportuje do 50 krajów na świecie. W ofercie znajdziesz nowoczesne rowery górskie z zawieszeniem, elektryczne miejskie, gravelowe, szosowe i… tak, Wigry też wróciły.

Nowe Wigry to już nie ten sam rower co kiedyś. Aluminiowa rama, przerzutki Shimano, hamulce V-brake, nowoczesne oświetlenie LED. Cena? Od 1699 zł za podstawowy model, przez 2299 zł za wersję Classic z piastą Shimano Nexus, po bardziej zaawansowane warianty. Dla porównania – oryginalne Wigry z lat 90. w dobrym stanie można dziś kupić na Allegro za 500-1500 zł, jeśli znajdziesz egzemplarz bez spawanego zawiasu i z kompletnymi częściami.

Kolekcjonerstwo rowerów z PRL to nie fanaberia

Stare Romety przeżywają drugą młodość. Spotkanie klasycznego składaka na ścieżce rowerowej to wydarzenie – ludzie zatrzymują się, uśmiechają, wspominają. Młodzi kolekcjonerzy, którzy nie pamiętają PRL, odnawiają Wigry, Jubilaty, Gazele i wystawiają je na rajdach retro. W Wigierskim Parku Narodowym od 2019 roku odbywa się rajd rowerami Wigry dookoła jeziora – w 2024 roku zebrało się prawie 70 rowerzystów na kultowych składakach.

Przeczytaj  Kolorowa telewizja – od czerni i bieli do barwnych obrazów

Części do starych rowerów to osobny rynek. Na portalach ogłoszeniowych znajdziesz oryginalne piasty torpedo, lampki „pchełki”, siodełka Mertens, korby, pedały i dziesiątki innych elementów. Dla kolekcjonerów liczą się detale: czy dynamo jest z 1987, czy lampa tylna to „łezka”, czy naklejki są oryginalne.

Czy warto? Jeśli masz w piwnicy Wigry 3 z lat 80., odnawionych i z kompletnymi częściami, możesz dostać za niego 800-1500 zł. Ale dla wielu właścicieli to nie biznes. To sentyment do czasów, gdy rzeczy produkowano na lata, a rower był nie tylko środkiem transportu, ale kawałkiem wolności na dwóch kołach.

(foto: Semmao, CC BY-SA 4.0 https://creativecommons.org/licenses/by-sa/4.0, via Wikimedia Commons)